Systemy zywieniowe, dieta Atkinsa, ketogeniczna

W tym artykule chcielibyśmy poruszyć temat systemów żywieniowych, tych, które są ostatnimi czasy bardzo popularne i w zasadzie ich założenia są utarte w myśl dietetyki ogólnoświatowej. Chcielibyśmy rozebrać je na czynniki pierwsze i przeanalizować co jest w nich fajnego a co nie.

Systemy żywieniowe takie jak dieta Atkinsa czy też dieta ketogeniczna, a więc systemy białkowo-tłuszczowe są Wam bardzo dobrze znane. Oczywistym jest, że„dieta” jak to zwykle bywa w rozłamie zawsze będzie miała zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Jeżeli chodzi o diety, które zazwyczaj kładą duży nacisk na białka i tłuszcze, jest w czasie ich stosowania napewno dużo większy stopień sytości, dużo mniejsza aktywacja insuliny oraz lepsze, lżejsze samopoczucie w ciagu dnia. Dopóki nie trawimy węglowodanów nie mamy takiego wyrzutu tryptofanów, więc nie jesteśmy senni, nie jesteśmy zamuleni – jak również mamy niskie zapotrzebowanie na insulinę, jest to skorelowane z większym stężeniem glukagonu, a więc hormonu który podnosi nam cukier we krwi, ze źródeł które mamy zgromadzone w organizmie, jak również wpływa pozytywnie na spalanie tkanki tłuszczowej. Natomiast zanim na dobre wpasujemy się w ten system żywieniowy, powinniśmy wiedzieć na czym bazować, na czym opierać swoją dietę.

W myśl koncepcji, że chcemy odżywiać nasze ciało a nie robić mu pod górę, powinniśmy głównie wybierać tłuste mięsa, a więc: golonkę, żeberka, boczek, swojskie wędliny, co do których mamy pewność, że nie zostały dopuszczone w nich jakieś dziwne substancje dodatkowe, wypełniacze i inne akcenty chemiczne. Te produkty również kolokwialnie mówiąc mogą dać radę w takim systemie żywieniowym. Kiedy uzupełnimy sobie już porcję tłustych mięs, dobrze by było chociaż troszeczkę spożyć dziczyzny. Najlepiej jednak aby pochodziła ona ze świadomego punktu dystrybucji. Jeżeli nie macie możliwości skontaktowania się z jakimś myśliwym, który mógłby Wam taki rodzaj mięsa sprzedać w dużej ilości kilogramów, to raz na jakiś czas sugerujemy wyjść do restauracji na zrazy z dzika – nic się takiego nie stanie, nie jest to kategoryczny błąd w diecie. Ponadto ważna jest też ilość kwasów omega 9 dostarczanych do organizmu – ich głównym źródłem są przede wszystkim awokado oraz oliwa z oliwek. Do wielu sałatek możemy dodać sobie oliwę, natomiast awokado może być składnikiem Waszych koktajli, możecie je dodać do jajecznicy, zrobić z nich pastę czy również dodać jako składnik sałatki, nie ma tutaj żadnych ograniczeń, możecie dodawać jegdziekolwiek tak naprawdę chcecie, byleby odpowiadało waszym smakom.

Co powinno się natomiast w takiej diecie ograniczać? Na pewno powinniśmy ograniczać jak zwykle udział kwasów omega 6 – a pamiętać należy, że są one zawarte praktycznie wszędzie. Niezależnie od tego czy będzie to jest łosoś hodowlany czy schab wieprzowy- mieszanka kwasów omega 6 oraz kwasów tłuszczowych nasyconych i innych kwasów tłuszczowych na pewno się tam znajduje. Najrozsądniejszą opcją jest najzwyczajniej w świecie eliminowanie nadmiaru tych kwasów, więc traktowanie orzechów czy nasion, jako ostateczny dodatek do diety a nie jako zdrowa przekąska zamiast chipsów, jak to się też popularnie utarło.

Diety białkowo-tłuszczowa czyli te wszystkie diety tłuste jak dieta Atkinsa, Luca, Ellisa czy dieta CKD, są jaknajbardziej mile widziane wśród osób insulino opornych. Pamiętajcie, że cukrzyca jest chorobą, która nie lubi cukru więc traktowanie tego na wymiennikach węglowodanowych i innych aspektach, które do tej pory będą tą trzustkę insuliny męczyły jest nieodpowiednie. Jeżeli macie więc osobę która słabo toleruje cukier, powinniście jak najszybciej pomyśleć o tym aby ustawić jej dietę zawierającą duże ilości białka i tłuszczów, a minimalne ilości węglowodanów.

Kolejną „perełką” wśród takich diet, jest bardzo mocno spopularyzowanych dieta montignaca czy dieta glikemiczna, która polega głównie na zjadaniu pokarmów mających niski indeks glikemiczny. Są to produkty słabo przetworzone, wręcz nawet nie poddawane żadnej obróbce, do których zaliczyć możemy między innymi: nieprzetworzone ziarna, owoce, warzywa, czy też niektóre produkty nabiałowe. Montignac w zasadzie utworzył stosunek makroskładników żywieniowych na około 30 % każdego z makroskładników, takich jak białka tłuszcze, czy też węglowodany. Problem polega na tym, że w większości powszechnie spotykanych koncepcji diety glikemicznej, mamy raczej skupienie się na samym indeksie glikemicznym, czyli tempie uwalniania cukru z produktów do krwioobiegu, a nie na czymś takim jak ładunek glikemiczny – a więc informacji, która łączy nie tylko tempo uwalniania tych węglowodanów, ale również ilość, tych węglowodanów w danym źródle pokarmowym. Arbuz ma indeks glikemiczny równy 72 a więc skategoryzowany jest jako wysoki – co nie oznacza, że musicie go unikać do końca życia. Taki standardowy kawałek który jest widziany na większości śniadań hotelowych (niewielki trójkąt), ma zaledwie 6 g węglowodanów, więc trzeba być osobą skrajnie insulinooporną, aby od 6 g węglowodanów wyrzucić z siebie taką dużą ilość insuliny. Dla większości osób 2 lub 3 kawałki takiego arbuza, który prześlizgnął się nam do śniadania, zawierającego również białka i tłuszcze, nie stanowi nam dużego problemu. Natomiast, jeżeli byśmy chcieli odchudzić się, i lepiej poczuć się na diecie glikemicznej, to możemy mieć pewien problem. Dlaczego? Możemy być faktycznie na początku insulinooporności, ale możemy mieć również problem z glutenem (jeżeli ktoś nie wiem, że makaron razowy trzeba zastąpić makaronem gryczanym czy jaglanym to też będzie miał kolejny problem). Jego samopoczucie, efekt zamulenia, efekt ziewania, nie będzie w dalszym ciągu w żaden sposób zniwelowany. Nie oznacza to, że dieta niskoprzetworzona, nie oznacza, że będzie dobra dla każdego cukrzyka. Ostatnim elementem dietetycznym o którym chcielibyśmy wspomnieć w tym artykule jest dieta southbeach a więc, dieta plaż południa. Tutaj też jest całkiem koncepcja jest całkiem dobra – z racji faktu, że jest to dieta bogata w proteiny, bardzo często udział protein sięga tam ponad 30 % , natomiast pewnym błędem jest to, że w pierwszej kolejności stawiamy na węglowodany a później na produkty o niskim indeksie glikemicznym, a na samym końcu na kwasy tłuszczowe. I w tym miejscu pojawia się także mały szkopuł, ponieważ autor tej diety zakłada, żeby zastępować tłuszcze nasycone tłuszczami pochodzącymi z ryb, olejów, nasion i pestek– mamy tutaj duży stosunek kwasów omega 6 do omega 3. Gdybyśmy chcieli zmienić nieco ten system, czyli postawić najpierw na białka i tłuszcze, a dopiero potem na węglowodany i dodać dużą ilość kwasów nasyconych oraz omega 9, a omega 3 i jako źródła wykorzystać ryby czy też z dziczyznę – byłoby jak najbardziej w porządku. Pamiętajcie o tym, że nie ma systemu żywieniowego,który dałoby się skategoryzować jako absolutnie świetny i taki z ogromną dużą ilością wad. Zawsze trzeba pomyśleć o tym, dla kogo dany system żywieniowy jest stworzony, dla jakiej grupy docelowej, jakie są jego podstawy i tutaj znów stajemy u podstaw dieto-terapii. Zanim przyporządkujecie sobie dany system żywieniowy musicie wziąć pod uwagę nie tylko czy sprosta on waszym wymaganiom smakowym , ale również czy będzie zgodny z Waszym stanem fizjologicznym, a więc czy będzie dopasowany do się Waszego stanu zdrowia.

To wszystko co dla Wasprzygotowaliśmy w dzisiejszym poście, jak zwykle liczymy na dyskusję i komentarze a także liczymy na Wasze sugestie co do publikowania kolejnych przydatnych tematów. Pozdrawiamy Redakcja.

Odpowiedz na post ...